Dzisiaj nie było mi wcale łatwo. Chcieć mi się chciało.
Od południa z tyłu głowy czaiła się myśl "dzisiaj idę pobiegać tralalala"
Za to już po pierwszej marszowej przerwie pojawiła się kolka. Nie opuściła mnie już do końca, tyle tylko że z każdym kolejnym odcinkiem biegu robiła się mniej intensywna i dokuczliwa.
Za to mogę już trochę dłużej biec. Truchtem to fakt, ale zawsze.
Zaczynam mieć na ramieniu stracha, że mi się nie uda.
A tak bardzo bym chciała.
czwartek, 23 czerwca 2011
wtorek, 21 czerwca 2011
I did it again ;)
Tak mogłabym napisać w niedzielę. Tym razem nie było tak łatwo. Mięśnie ud troszkę cierpiące. Tyłek jak dotąd. Przy każdym ruchu.
Nic to.
Byle do przodu.
Zastanawiam się czy na długo starczy mi entuzjazmu początkującego.
Dzisiaj przekonałam się, że bieganie w plenerze to jest to. Żadna tam bieżnia, w dusznym pomieszczeniu. Przestrzeń - słowo klucz.
Czekam na morze.
Czekam na piasek.
Czekam na to aż przebiegnę bez zatrzymywania całe 30 min.
Nic to.
Byle do przodu.
Zastanawiam się czy na długo starczy mi entuzjazmu początkującego.
Dzisiaj przekonałam się, że bieganie w plenerze to jest to. Żadna tam bieżnia, w dusznym pomieszczeniu. Przestrzeń - słowo klucz.
Czekam na morze.
Czekam na piasek.
Czekam na to aż przebiegnę bez zatrzymywania całe 30 min.
sobota, 18 czerwca 2011
I did it !!!
Na początku świetnie, niósł mnie ten chodnik jakby sam.
Buty są takie jakbym biegała na silikonowych poduszkach.
I znowu ta euforia, wiatr we włosach i takie tam.
Oczywiście daleko nie zabiegłam.
Musiałam uspokoić skołatane serducho.
I tak jeszcze cztery razy :)))
Za to nie było mnie równo 40 min. Całkiem nieźle.
Najgorsze jest uczucie, że strasznie mi się trzęsie tyłek, przy każdym kroku.
No ale jak w tytule i do przodu.
Pierwsze koty to jeszcze nic, ja wiem ale rozpiera mnie od środka i się cieszę.
Buty są takie jakbym biegała na silikonowych poduszkach.
I znowu ta euforia, wiatr we włosach i takie tam.
Oczywiście daleko nie zabiegłam.
Musiałam uspokoić skołatane serducho.
I tak jeszcze cztery razy :)))
Za to nie było mnie równo 40 min. Całkiem nieźle.
Najgorsze jest uczucie, że strasznie mi się trzęsie tyłek, przy każdym kroku.
No ale jak w tytule i do przodu.
Pierwsze koty to jeszcze nic, ja wiem ale rozpiera mnie od środka i się cieszę.
piątek, 17 czerwca 2011
Nic
Znów nic.
Ciekawe, kiedy ponownie będę w stanie zmobilizować się do wyjścia.
Kupuję buty i się za nimi chowam. Dosłownie, jakbym uzależniała wyjście biegowe od posiadania nowego obuwia. Kiszka kompletna.
Chciałabym przebrnąć przez pierwsze tygodnie i dotrwać do fazy, że mi się chce i czegoś brak. Byłoby cudownie. Dobrze mieć jakieś marzenie, prawda?
Ciekawe, kiedy ponownie będę w stanie zmobilizować się do wyjścia.
Kupuję buty i się za nimi chowam. Dosłownie, jakbym uzależniała wyjście biegowe od posiadania nowego obuwia. Kiszka kompletna.
Chciałabym przebrnąć przez pierwsze tygodnie i dotrwać do fazy, że mi się chce i czegoś brak. Byłoby cudownie. Dobrze mieć jakieś marzenie, prawda?
piątek, 10 czerwca 2011
Początek
Piątek, 3 czerwca 2011
Dziwne uczucie. Pulsowanie w skroniach. Czuję nogi. Czuję stopy. Czuję swoje mięśnie.
Sobota, 4 czerwca 2011
Rolki forever.
Niedziela, 5 czerwca 2011
Znów rolki, długi ślizg, wiatr we włosach, jest super. Chce się śpiewać.
Poniedziałek, 6 czerwca 2011
Pierwszy raz refleksja, żadnego podwyższenia tętna, no może tyciuteńkie, zbyt łatwo, zbyt przyjemnie, żeby to mógł być trening.
Dziwne uczucie. Pulsowanie w skroniach. Czuję nogi. Czuję stopy. Czuję swoje mięśnie.
Sobota, 4 czerwca 2011
Rolki forever.
Niedziela, 5 czerwca 2011
Znów rolki, długi ślizg, wiatr we włosach, jest super. Chce się śpiewać.
Poniedziałek, 6 czerwca 2011
Pierwszy raz refleksja, żadnego podwyższenia tętna, no może tyciuteńkie, zbyt łatwo, zbyt przyjemnie, żeby to mógł być trening.
Subskrybuj:
Posty (Atom)